DoSLOTnie początek był ciężki
opublikowany 2 lata temu z kategorii Życie, SLOT

Po raz piąty już wróciliśmy ze SLOT-u. W tym roku wyjazd był prawdziwym cudem, gdyż przed wyjazdem popsuł mi się samochód. Jakby tego było mało to zepsuł mi się również samochód, który pożyczyłem w zastępstwie tego już popsutego. Musieliśmy skorygować nasze plany i skrócić pobyt o jeden dzień. Po przybyciu na miejsce natomiast, nie czułem się dobrze przez dwa pierwsze dni i gdyby nie fakt, że umówiliśmy się z Krzyśkiem i Anią to możliwe, że wrócilibyśmy zaraz do domu. Na szczęście kryzys udało się zażegnać i dwa pozostałe dni były już znacznie lepsze, humor również się poprawił.

W tym roku (w odróżnieniu do poprzedniego) udało mi się nawet dotrzeć na kilka wykładów:

- Czy pieniądze dają szczęście?,
- Pieniądze, a relacje międzyludzkie,
- Profesjonalista buduje wartość swojej firmy: od startupu do giełdy,
- Duchowe ABC.

Brzmi poważnie, w rzeczywistości jednak było bardzo ciekawie i całkiem luźno.

Pomimo, że pogoda w tym roku nie rozpieszczała, udało się także przyjemnie spędzić czas na świeżym powietrzu i zawiązać nowe znajomości. Mój bilans osób poznanych/spotkanych ponownie w tym roku wyglądał tak:

Kacper (którego poznałem już rok temu, a z którym mogłem porozmawiać o kondycji chrześcijaństwa w dzisiejszych czasach... w sąsiedztwie toitoi!), Wojtek (którego blog śledzę od dawna, zamieniliśmy tylko kilka zdań, ale za to dostałem od niego fajną koszulę!), Jakub (z hanysowa, z którym rozmawiałem o jego i swoich dalszych planach na życie... jeszcze mamy się spotkać, ale już na gorolskiej ziemi), Michał (którego poznałem rok temu i nawet spotkaliśmy się później ponownie u mnie w domu...), stali bywalcy: Krzysiek i Ania, a w tym roku również kolega Krzyśka, który dojechał na ostatni dzień - Grzegorz, z niesamowitym świadectwem, a także Tomek (którego ostatni raz widziałem w 2013 roku... kopę lat).

SLOT wciąż przyciąga, choć co raz bardziej dostrzegam małe "ale". Cytując słowa Grześka: jest to "pomieszanie z poplątaniem". Ogromnie cieszy mnie wolność jaka panuje na terenie festiwalu, choć z niepokojem obserwuję jak obce filozofie, ekoklimaty i organizacje pseudopozarządowe pochłaniają co raz więcej slotowego miejsca i dusz.

Zakończeniem tej notatki niech będzie cytat, który znalazłem na jednym ze slajdów z wykładów. Idealnie wpasowuje się on w tym roku w moje osobiste przemyślenia:

I'm what I have, and if I lose what I have, who then am I?


Dziękuję panie Fromm. Slotowicze, do zobaczenia za rok.

Bądź na bieżąco subskrybując mój kanał RSS. Możesz także śledzić mój puls, a poniżej dodasz również swój komentarz.

Szukajka


Mam sentyment do tego sklepu, kupowałem tutaj lody podróżując rowerem na Balaton czy Sosinę.
Mam sentyment do tego sklepu, kupowałem tutaj lody podróżując rowerem na Balaton czy Sosinę.
zobacz
Kacper chciał wjechać na górę, ale bez nart nie ma to większego sensu.
Kacper chciał wjechać na górę, ale bez nart nie ma to większego sensu.
zobacz
Lubiąż, improwizacja w ArtKadetrze na SAF
SLOT inny niż zwykle. Jestem właśnie w ArtKatedrze. SLOT orkiestra ćwiczy przed sobotnim występem na żywo. W tym roku zagrają do niemego obraz…
zobacz
Wyszukiwarka, która cię nie śledzi