A cóż to takiego?
Za Wikipedią:
Kazuistyka (łac. casus, przypadek) – drobiazgowe rozważanie problemów, najczęściej moralnych lub prawnych, poprzez stosowanie do nich zasad ogólnych. Potocznie: pokrętne argumentowanie stosowane w celu uzasadnienia założonej z góry tezy, rozumowanie sofistyczne.
Kazuistyka stanowiła metodę postępowania obecną w katolicyzmie, rozpowszechnioną przez jezuitów i nazywaną także gradacją grzechów. Kazuiści chcieli wyznaczyć ścisłą granicę pomiędzy grzechem ciężkim a grzechem lekkim, z którego nie trzeba się spowiadać.
Z uwagi na częste usprawiedliwianie poszczególnych przypadków i czynienie wyjątków od twardych zasad, kazuistykę nazywa się czasem teologią łatwego chrześcijaństwa, czy szerokich bram raju. (...) Kazuistyka pozostaje zasadniczo oficjalną nauką Kościoła [Katolickiego].
Zapisuję, aby zapamiętać.
Jakiś czas temu poznałem dwa niemieckie słowa, których znaczenia język polski nie jest w stanie oddać, a które bardzo trafnie oddają przeżywany stan ducha:
Weltszmerc – poczucie bezsensu życia, dojmujący smutek, melancholia, niemożność przystosowania się do życia w społeczeństwie, niezgoda na panujące normy obyczajowo-moralne.
oraz
Fremdscham – empatyczny wstyd odczuwalny, gdy ktoś inny zrobi coś głupiego.
Zostawiam, ku pamięci.
