opublikowany 10 lat temu z kategorii Życie
Jeśli zauważyłeś, że jedziesz na martwym koniu – po prostu zsiądź!
Nosiłem się z tym od dłuższego czasu. Nie ma sensu udawać, że wszystko jest w porządku skoro nie jest. Dzisiaj złożyłem wypowiedzenie w pracy, z którą związany byłem od ponad dwóch lat. Nie była to wcale łatwa decyzja. Dałem z siebie dużo, za dużo. Odchodzę wyczerpany i wypalony. Obym już nigdy nie popełnił tego samego błędu. Nowy rok, nowe możliwości. Idealny czas na zmiany...
opublikowany 10 lat temu z kategorii Życie
"I nie wiem nawet, jak się to zrobiło, że się zmieniłem z wilczka w psa wyliniałego. Może smagłości wiatru w mym pysku nie było, nie zezowałem patrząc żółtym okiem w niebo. Może to odblask strachu, a nie bujny płomień hulał po grzbiecie. Może tej obroży nikt mi nie musiał włożyć, nikt nie przyszedł po mnie, a ja sam podreptałem, służąc psio i skromnie. Panie, Ty, co miłujesz nawet pełzające i umiesz wskrzesić dumę w bladej krwi robaczej. Pomóż otworzyć gardło niemo wołające. Zapewnij mnie, że żyję wolny, chociaż płaczę." – Ernest Bryll
opublikowany 10 lat temu z kategorii Życie
"- Zawsze wydawało mi się to dziwne – mówił Doktor. – Cechy, jakie podziwiamy w ludziach – uprzejmość i szlachetność, otwartość, uczciwość, mądrość i uczucie – są w naszym systemie charakterystycznymi cechami porażki. A te cechy, którymi pogardzamy – chamstwo, chciwość, zachłanność, podłość, egoizm – są cechami powodzenia. Ludzie podziwiają pierwsze, ale lubią efekty drugich."
Znalezione w "Ulicy Nadbrzeżnej" Johna Steinbecka. Czy jest, aż tak źle?
Uczymy się dalej:
Slacktywizm – leniwe wyciszanie poczucia winy przez wykonywanie nic niewartych gestów solidarności z ciemiężonymi.
Każdy like, click, komentarz, zdjęcie profilowe.
I pomyśleć, że jeszcze 15 lat temu nikomu nie przyszłoby do głowy...
opublikowany 10 lat temu z kategorii Życie
Wszystkim, którzy po raz kolejny tak namiętnie składali mi w tym roku życzenia pragę również złożyć gorące życzenia. Pozwólcie również, że dorównam waszej oryginalności i podepnę się pod życzenia od Martina, który doskonale wyraził to, co sam chciałem wam napisać. Tak więc...
A cóż to takiego?
Za Wikipedią:
Kazuistyka (łac. casus, przypadek) – drobiazgowe rozważanie problemów, najczęściej moralnych lub prawnych, poprzez stosowanie do nich zasad ogólnych. Potocznie: pokrętne argumentowanie stosowane w celu uzasadnienia założonej z góry tezy, rozumowanie sofistyczne.
Kazuistyka stanowiła metodę postępowania obecną w katolicyzmie, rozpowszechnioną przez jezuitów i nazywaną także gradacją grzechów. Kazuiści chcieli wyznaczyć ścisłą granicę pomiędzy grzechem ciężkim a grzechem lekkim, z którego nie trzeba się spowiadać.
Z uwagi na częste usprawiedliwianie poszczególnych przypadków i czynienie wyjątków od twardych zasad, kazuistykę nazywa się czasem teologią łatwego chrześcijaństwa, czy szerokich bram raju. (...) Kazuistyka pozostaje zasadniczo oficjalną nauką Kościoła [Katolickiego].
Zapisuję, aby zapamiętać.
