W ostatnim biuletynie Open Doors, Leszek Osieczko napisał:
"Czasami uświadamiam sobie, że lubię marzyć o wielkich rzeczach. Wówczas maluję w swoich myślach obraz człowieka silnego, filantropa i gotowego do wielkich poświęceń. Ale czy na tym Bogu zależy? Wydaje mi się, że wręcz przeciwnie. On szuka ludzi, którzy w cichości, z czystym sercem pragną naśladować Jego Syna Jezusa Chrystusa. Bogu nie zależy na wielkich gestach dobroczynności, na śmiałości, przebojowości i jeszcze wielu innych tym podobnych. Bóg pragnie mieć społeczność z tymi, którzy w ciszy i w ukryciu składają Jemu ofiary i nie są nimi bynajmniej kosztowności tego świata, ale coś, co jest najcenniejsze dla naszego Zbawcy – serce pokorne i skruszone."
Nie ująłbym tego lepiej, pozostawiam ku pamięci.
W jednym ze swoich felietonów, Bartosz Sokół napisał:
"Cierpienie wyostrza wzrok, pozbawia ziemskich złudzeń i rozbija o ziemię pomniki chwilowych przyjemności. Budzi z narkotycznego snu przemijających rozkoszy grzechu, stając się megafonem, który służy do obudzenia głuchego świata."
Wybaw mnie, Boże, Bo wody grożą duszy mojej!
Ugrzązłem w głębokim błocie i nie mam oparcia dla nóg, Dostałem się w głębokie wody, a nurt zalewa mnie.
Zmęczyłem się wołając, wyschło gardło moje; Zamroczyły się oczy moje od czekania na Boga mego (...)
Biblia Warszawska, fragment Psalmu 69.
...bo przecież nie możesz mieć pewności, że ciebie to nie spotka.
