Zajrzałem do kalendarza. Dzisiaj mija dokładnie 15 lat odkąd światło dzienne ujrzał największy serwis poświęcony życiu i twórczości Krzysztofa Kieślowskiego.
Pamiętam to jak dziś. Wszystko zaczęło się od Niebieskiego w cyklu filmowym Kocham Kino na TVP2. Później były kolejne kolory, dokumenty, aż wreszcie nastał mój ulubiony – Przypadek. Ta atmosfera, zachwyt i poruszenie. Wiedziałem, że chcę coś zrobić, coś pokazać, komuś opowiedzieć… i tak oto narodził się pomysł na serwis, który nieprzerwanie działa i jest aktualizowany od 2003 roku.
Dzisiaj w swojej audycji Jan Fijor powiedział:
(...) Obserwowałem święto flagi w przynajmniej 30-krajach. Jest to ulubione święto latynosów. Im większe dziadostwo w danym kraju, im większy zamordyzm, bandytyzm, tym większe flagi i umiłowanie do tych flag.
No i u nas też tyle flag i taka świętość.
Przyszła mi ochota na zacytowanie Huberta Czerniaka:
(…) jak wejdziecie do hipermarketu to widzicie małe półeczki: "zdrowa żywność". Odwróćcie się teraz w drugą stronę i zapytajcie: – to co to jest ta reszta? Jeżeli to jest zdrowe to co to jest tamto?
Proste, ale jakże wymowne.
Ponad rok temu, tym wpisem, żaliłem się, że wypalony pracą zmuszony jestem zrezygnować z zajmowanego stanowiska. Nie była to wcale łatwa decyzja, tym bardziej, że nie miałem nic w pogotowiu.
Kontynuacją tego wpisu było osiem miesięcy czasu wolnego, gdy dochodziłem do siebie i nie zarabiałem pieniędzy. Starałem się inwestować w siebie, odpoczywać, robić wszystko to na co nie mogłem pozwolić sobie do tej pory.
Kończę czytać Rok biblijnego życia A. J. Jacobsa i znalazłem jeszcze jeden interesujący fragment, który chciałbym zachować:
(...) nie możemy się upierać, że Biblia wyznacza koniec naszej relacji z Bogiem. Kim my jesteśmy, by mówić, że Biblia zawiera całą mądrość? "Jeśli upierasz się, że Bóg ukazał się tylko raz, w jednym konkretnym miejscu, używając tylko tych słów, i nigdy nigdzie poza tym – to samo w sobie jest rodzajem bałwochwalstwa". Chodzi mu o to, że można być winnym bałwochwalstwa w stosunku do samej Biblii. Można zacząć czcić słowa zamiast ducha. Trzeba "spotkać Boga w połowie drogi w lesie".
Fragment dialogu między bohaterami:
(...) Ale religia to coś więcej. Chodzi o służbę Bogu. Yossi opowiada mi taką historię:
Dwóch mężczyzn odmawia codzienną modlitwę w pracy. Jeden poświęca jej dwadzieścia minut w biurze za zamkniętymi drzwiami i potem czuje się odświeżony i podniesiony na duchu, jakby właśnie wyszedł z sesji terapeutycznej. Drugi jest zbyt zajęty, może wcisnąć tylko pięciominutową modlitwę między rozmowy telefonicznie. Odmawia ją w ekspresowym tempie w pomieszczeniu z materiałami budowlanymi.
Który postępuje lepiej?
- Pierwszy – mówię.
- Nie – zaprzecza Yossi. – Drugi.
Ten drugi robił to tylko dla Boga. Poświęcał swój czas. Nie było w tym korzyści dla niego samego.
Myślę: ciekawe. Modlitwa to dobry sposób, abym nauczył się poświęcać czas dla dobra wyższego. Stanę się bardziej bezinteresowany. Lepszy. I wtedy zdaję sobie sprawę, że znowu wracam do hasła "poradnik". Nie potrafię przed tym uciec.
Znalezione w Roku biblijnego życia A. J. Jacobsa.
