Od prawie 15-lat zajmuję się robieniem zdjęć. Kiedyś się uczyłem, w pewnym momencie na tym zarabiałem, a obecnie robię to wyłącznie hobbystycznie. Zastanawiałem się jak długo będą trwały zdjęcia, które wykonałem i naszła mnie taka refleksja:
- robię zdjęcia, aby pamiętać jak było kiedyś,
- później zdjęcia będę pokazywał swojej córce,
- później ona sama będzie do nich wracała,
- następnie możliwe, że pokaże je swoim dzieciom,
- później gdzieś ktoś o nich może będzie jeszcze pamiętał,
- być może, że wejdą do większego archiwum zdjęć "z tamtej epoki",
- ktoś je usunie, ulegną zniszczeniu, a niedobitki ludzie będą próbowali interpretować po swojemu,
- czas zatrze ślady całkowicie.
W internetowej księdze imion (?) znalazłem znaczenie swojego:
Rafał to nerwowy choleryk, stale w stanie wrzenia i wojny. Jest bardzo ciekawy świata, ale nieuważny. Często podejmuje się wielu rzeczy naraz, pracuje zrywami i zapomina o zobowiązaniach. Jest przy tym niezależny, robi wszystko sam i według własnego pomysłu. Należy dać mu czas, a przetrawiwszy wszystkie argumenty, w końcu przyjmie inny punkt widzenia. Niełatwo jest z nim postępować. Odgrywa człowieka o silnej woli, ze skłonnością do ataków i agresji, w rzeczywistości jest jednak uległy i buja w obłokach. Wyobraźnia zdecydowanie góruje u niego nad racjonalizmem. Przede wszystkim jest sympatyczny, uczynny i zgodny. Przejmuje rolę duszy towarzystwa i gawędziarza. Nie potrafi jednak okazywać uczuć.
W tym roku też byłem na SLOT-cie... SLOT-cie innym niż wszystkie pozostałe. Nie byłem na żadnym koncercie, warsztatach, ani też wykładach. Udało mi się za to spotkać wiele ciekawych osób i nawiązać nowe znajomości. Festiwalowy czas wypełniony był ciekawymi rozmowami i czasem spędzonym na świeżym powietrzu. Nie żałuję i cieszę się, że w ogóle udało mi się pojechać. Pisałem już o tym kiedyś, ale teren Slotu to miejsce unikalne na skalę światową. To jak enklawa nie z tego świata pośrodku codzienności. Kto nigdy nie był, niech żałuje.
Nie pamiętam już kto powiedział, że
przypadek to jest niekoszerne słowo żydowskie.
Ciekawy jestem co na to Monika Miriam Kowalczyk? :-)
Kilka dni temu spotkała mnie miła niespodzianka. Firma Blizzard, wydawca najważniejszych gier RTS wszech czasów, postanowiła zrobić dobrze dzisiejszym trzydziestolatkom i udostępniła zupełnie za darmo (oraz na najważniejsze platformy – Windows, OSX) kultową pierwszą część strategii czasu rzeczywistego o nazwie StarCraft (wraz ze zintegrowanym dodatkiem Brood War). Co ważne, gra została zaktualizowana, aby pracować poprawnie z najnowszymi systemami operacyjnymi, a także wspiera dostęp do systemu battle.net, aby umożliwić graczom grę w sieci. Nie jestem wytrawnym graczem, ale StarCraft to gra, w którą zagrywałem się mając około 18 lat na moim pierwszym PC. Kilka lat temu do sprzedaży trafiła druga odsłona serii, a całkiem niedawno udostępniono również w pełni zremasterowaną pierwszą część.
Zawsze marzyłem, aby spróbować pracować będąc w podróży. Nie żeby moim marzeniem było ciągle pracować, po prostu chciałem spróbować czy taki sposób życia jest możliwy i… chyba właśnie mi się udało. Od dwóch tygodni zwiedzam wybrzeża Polski będąc cyfrowym nomadem. Udało się i to nawet z rodziną. Nie wiem czy jest to sposób dla każdego, ale mnie bardzo odpowiada. A gdyby tak jeszcze spróbować… życia w podróży?
