"(...) Odtąd wiem, że nic nie jestem wart dla tego świata i że począwszy od chwili, kiedy nie zgodziłem się zabijać, skazałem się na ostateczne wygnanie. To inni stworzą historię. Wiem również, że pozornie nie mogę sądzić innych. Brak mi pewnej cechy, bym mógł być rozsądnym zabójcą. Nie jest to więc przewaga. Ale teraz zgadzam się być tym, kim jestem, nauczyłem się skromności. Powiadam tylko, że są na tej ziemi zarazy i ofiary i że trzeba, o ile to możliwe, nie zgodzić się na udział w zarazie. Może to wyda się panu nieco naiwne; nie wiem, czy to jest naiwne, ale wiem, że jest prawdziwe. Słyszałem tyle rozumowań, które omal nie zawróciły mi w głowie i które zawróciły w głowach innych w wystarczającym stopniu, by zgodzili się na morderstwo, że zrozumiałem: całe nieszczęście ludzi płynie stąd, że nie mówią jasnym językiem. Postanowiłem tedy mówić i działać jasno, aby wejść na dobrą drogę. A zatem mówię, że są zarazy i ofiary, i nic więcej. Jeśli to mówiąc staję się sam zarazą, przynajmniej się z nią nie zgadzam. Usiłuję być niewinnym mordercą. Widzi pan, że nie jest to wielka ambicja.
Oczywiście, trzeba jeszcze, żeby była trzecia kategoria, to znaczy prawdziwi lekarze, ale wiadomo, że nie spotyka się ich wielu i że to jest trudne. Dlatego postanowiłem stawać po stronie ofiar w każdej okazji, by umniejszyć spustoszenia. Pośród ofiar mogę przynajmniej szukać drogi do trzeciej kategorii, to znaczy do spokoju.
Kończąc Tarrou kiwał nogą i lekko uderzał stopą o dach. Po chwili ciszy doktor wstał i zapytał, czy Tarrou wyobraża sobie, jaką trzeba obrać drogę, by osiągnąć spokój.
- Tak, sympatię." – fragment "Dżumy" Alberta Camusa
Tarrou, chyba jesteśmy sobie bliscy.
W dniu 18 października 2016 roku Rzeczpospolita Polska reprezentowana przez Sąd Rejonowy w Sosnowcu (a dokładniej przez przewodniczącego, panią Jadwigę Sochańską-Buchacz oraz protokolanta, Dagmarę Stępień) uznała mnie winnym naruszenia przepisów porządkowych w postaci naruszenia zakazu wstępu i przebywania na torowisku nieczynnego dworca Sosnowiec Maczki. Wymierzono mi karę grzywny w wysokości 50 zł, a także zasądzono pokrycie kosztów postępowania w wysokości dodatkowych 80 zł.
Pierwszy raz od ponad dwóch lat byłem w swojej przychodni rejonowej. Ponieważ nie było mnie od tak dawna, zostałem poproszony o wypełnienie deklaracji wyboru lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Okazało się, że mój lekarz, którego znałem od dziecka, umarł w ubiegłym roku. Miał zaledwie 53 lata. W mojej opinii bardzo mało, tym bardziej, że to przecież lekarz, a oni najlepiej wiedzą jak o siebie zadbać.
Dostałem link do bardzo ciekawego testu osobowości. Wyszło mi z niego, że jestem osobowością typu INFP-T (pośrednik). Innymi słowy – nie zrobię dużej kariery zawodowej, ale za to jestem w tym samym towarzystwie co Shakespear i Tolkien – nie jest źle! A Ty kim jesteś?
Dawno, dawno temu na jednym z portali internetowych znalazłem komentarz, który sobie zanotowałem:
"Już wyrosło pokolenie 30-sto latków, które nie pamięta PRL-u i dlatego można im wmawiać dowolne brednie o dobrobycie w czasach Gierka i Jaruzelskiego. Ale nie wszyscy kupują takie bajki dla ciemniaków. Większość ludzi pamięta syf szarzyznę, biedę i beznadzieję PRL-u. Ja pamiętam gigantyczne kolejki po cukier, czekoladę, mięso, owoce cytrusowe. Pamiętam ile lat czekałem na instalację telefonu, dwa rządowe programy w TV i transmisje zjazdów partii zamiast Zorro. Pamiętam bazary pełne używanych staroci sprowadzonych z zachodu, talony na Fiata 126P, który kosztował 60 tysięcy zł przy średniej pensji 2 tysiące. Pamiętam specjalne sklepy dla partyjnych notabli, zakaz kupowania i sprzedawania dolarów, 6-cio godzinna kolejke po paszport, rozmowę z UBekiem który ten paszport łaskawie wydawał, książeczkę walutową i 30 dolarów w kieszeni po wyjściu z promu w Ystad. Pamiętam szok cywilizacyjny jak zobaczyłem banany, kiwi i ananasy, którymi nikt sie nie interesował. I długo tak można opisywać dziadostwo tamtych czasów. Niestety małolaty wierzą w bajki o radosnym kolorowym i dostatnim PRL-u." – Eryk
Nie wiem czy można mnie nazwać "dzieckiem PRLu", ale co nieco pamiętam z tamtych czasów... Komentarz Eryka warto zachować i może od czasu do czasu przypominać wszystkim spragnionym "lepszych" czasów.
"Widziałem przyjście Pana – potęgę i chwałę,
On zdepcze grona gniewu w winnicy dojrzałe."
- Julia Ward Hove, The Battle Hymn of the Republic
Znalazione w "Gronach Gniewu" Johna Steinbecka.
